sobota, 29 czerwca 2013

prolog.

Prolog.

-Czy ty nie rozumiesz, że ja nie chce z Tobą już być. ?- krzyknęłam- Na pewno nie po tym co mi zrobiłeś.
-Ale przecież kochanie co ja ci niby takiego zrobiłem. - powiedział z udawaną troską.- To, że ją pocałowałem niczego jeszcze nie dowodzi. Przynajmniej dla mnie.
- I widzisz sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. - powiedziałam do niego lekko się opanowując.- Dla Ciebie to tylko zwykły pocałunek, ale dla mnie była to zdrada. Przecież nie mam żadnej pewności, że będąc ze mna nie polecisz do jakieś dziwki. Kurwa ja nawet nie wiem czy z nią to był tylko pocałunek. !- krzyknęłam, a po moim policzku spłynęły pierwsze łzy.
- No przecież Ci mówię, że TYLKO się z nią całowałem. !- pierwszy raz na mnie podniósł głos.

-TYLKO.?! To już nie ma przyszłości! Idź sobie do tej swojej pindzi. - powiedziałam i pobiegłam w stronę parku tocząc wewnętrzną walkę. Czy dobrze zrobiłam.?  Czy powinnam na niego tak krzyczeć.?
-Kasia zaczekaj, ja Ci to wszystko wyjaśnię.! - krzyczał do mnie ale ja nic sobie z tego nie robiłam. Biegłam dalej. Przed siebie. Nie patrząc na nic, ani na nikogo...


Nagle się obudziłam. Cała załzawiona. Znów mi się to śniło. Mam ten sam sen od jakiś 6 miesięcy. Od tego feralnego dnia, którego dowiedziałam się, że Daniel mnie zdradził. Od tego czasu do mnie dzwonił. Przepraszał. Chciał porozmawiać. Ale ja albo go zbywałam, albo w ogóle telefonu nie odbierałam...

-------------------------------------------------------------------------------------
No to jest prolog. Szczerze to nie jestem z niego zadowolona. Miało wyjść inaczej, a jest do dupy. Mam nadzieję, że pojawią się tutaj chociaż 2-3 komentarze i że ten prolog nie zniechęci Was do dalszego czytania. Pozdrawiam. ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz